Morawsko-Śląskie Muzeum Kolejnictwa w Ostrawie

Muzeum zajmuje część budynku dworca Ostrava-střed, położonego dosłownie kilka kroków od największej galerii handlowej w mieście, Forum Nová Karolina. Czytając materiały reklamowe, odniosłem wrażenie, że sale wystawowe muzeum pełne są unikalnych eksponatów i zapłacenie 60 koron za wstęp do tak ciekawego miejsca, jest całkowicie uzasadnione. Na miejscu okazało się, że ekspozycja jest nader skromna, a eksponaty są bardziej do czytania, niż do oglądania.

Czytaj dalej Morawsko-Śląskie Muzeum Kolejnictwa w Ostrawie

Muzeum II Wojny Światowej Hrabyně

II Wojna Światowa jest polskim fetyszem. Chyba w żadnym innym kraju nie porusza się tak często tej tematyki. Wojna wiecznie żywa jest w mediach – zwłaszcza w tych państwowych, wypowiedziach polityków – szczególnie jedynego słusznego ugrupowania, i na ulicach te wszystkie pomniki i nazwy… Polacy wręcz czują się ekspertami od II Wojny Światowej (jak i od wszystkiego innego, ale to już inna sprawa), a szczególnie od Powstania Warszawskiego, o którym wiedzę czerpią głównie z filmów klasy B, średnio związanych z rzeczywistością.

Czytaj dalej Muzeum II Wojny Światowej Hrabyně

Vojtěšská huť Koněv Kladno

Powoli szedłem po starych, i jak mi się zdawało nieczynnych torach kolejowych, szukając co ciekawszych kadrów. Nagle usłyszałem odgłos jadącego pociągu. Uważnie rozejrzałem się dookoła, jednak po za kępami traw i ruinami fabrycznych budynków nie było nic. Postanowiłem iść dalej, jednak dźwięk jadącego pociągu nie dawał mi spokoju. Doszedłem do wniosku, że gdzieś niedaleko znajduje się czynna linia kolejowa. Być może przebiega nawet w pobliskiej dolince. Zszedłem z torowiska i spojrzałem w dół skarpy.
Po za kolejnymi budynkami byłego kombinatu nie zobaczyłem nic. Wróciłem na tory
i w tym momencie zza zakrętu majestatycznie wyjechał żółto-niebieski
spalinowóz. Jechał dość wolno i z mozołem ciągnął sznur wagonów towarowych.
Patrząc na zbliżające się kilkadziesiąt ton żelastwa, poczułem się nieco
nieswojo. Nie, nie bałem się, że nie zdążę zejść z torów, i mnie przejedzie. Po
prostu przypomniało mi się, że kilka chwil wcześniej sprawdzałem, czy trudno jest
przestawić pobliską zwrotnicę. Choć była mocno pordzewiała dopiąłem swego.
Nic tylko czekać aż maszynista zauważy zmianę położenia dźwigni, skojarzy to z
moją obecnością, opuści lokomotywę i w trybie natychmiastowym podziękuje mi
kijem za moją działalność. Na całe szczęście pociąg zatrzymał się przed rozjazdem.
Ze schodka ostatniego wagonu zeskoczył mężczyzna w czerwonym roboczym
kombinezonie, przełożył inną zwrotnicę i pociąg zaczął się cofać. Po kilku
minutach zniknął w oddali…

Pojawiający się nagle pociąg z całą pewnością nie jest jedyną atrakcją Industrialnej Ścieżki na terenach dawnej huty i koksowni Koněv (Industriální cesta Vojtěšskou hutí) w Kładnie nieopodal Pragi. Na poprzemysłowych terenach, w samym sercu miasta, jak w raju poczuje się każdy miłośnik industrialnych klimatów. Co ciekawe, teren przez który przebiega ścieżka, przed dopuszczeniem do ruchu turystycznego teren nie został w żaden sposób „ucywilizowany” – nie ma barierek i ograniczeń, brak przewodników i wygodnych dróg. Na wycieczkę po Ścieżce z całą pewnością przydadzą się dobre buty z grubą podeszwą, rozsądek i rozwaga. W wielu miejscach czyhają różne pułapki – zejścia lub zwyczajne dziury do podziemnych instalacji, rozpadające się ściany, szkło z porozbijanych okien, wystające druty zbrojeniowe. Niektóre obiekty zachowane są w całkiem dobrym stanie, do innych bez kasku niema nawet co zaglądać. Jednak dzięki temu miejsce ma niesamowity klimat, którego na próżno szukać przemysłowych skansenach. Nie ukrywam, że kilkugodzinnym spacerze byłem tym miejscem oczarowany. Obiecałem sobie, że za jakiś czas tam wrócę, bardziej przygotowany i lepiej poznam to miejsce.

Industriální cesta Vojtěšskou hutí Kladno
Wejście na teren obszaru z ulicy Huťské, w pobliżu skrzyżowania z ulicami
Dubskou i Průmyslovou.
Długość ścieżki ok. 2,5km, czas zwiedzania min. 3 godziny

Zwiedzanie elektrowni atomowej w Dukovanach

Jakie jest wasze pierwsze skojarzenie, gdy słyszysz hasło „energia atomowa”? Ja, i chyba większość osób z mojego pokolenia, automatycznie myślimy „Czarnobyl”. Pamiętam całkiem dobrze niepokój rodziców, zakaz zabawy na podwórku mimo prześlicznej wiosennej pogody i te kilkugodzinne wyczekiwanie pod gabinetem szkolnej pielęgniarki na porcję płynu Lugola. Byliśmy wtedy dostatecznie duzi, by zrozumieć, że stało się coś złego, ale za mali, żeby zrozumieć, o co tak właściwie chodzi. Czytaj dalej Zwiedzanie elektrowni atomowej w Dukovanach